środa, 26 sierpnia 2015

107. Koszmar z ulicy Wiązów (1984)

Tytuł: Koszmar z ulicy Wiązów
Tytuł oryginalny: A Nightmare on Elm Street
Rok: 1984
Gatunek: Horror
Reżyseria: Wes Craven
Produkcja: USA
Scenariusz: Wes Craven
Zdjęcia: Jacques Haitkin
Muzyka: Charles Bernstein
Premiera: październik 1984 (świat)
Obsada: Ronee Blakley, Heather Langenkamp, Amanda Wyss, Robert Englund, Charles Fleischer, Joseph Whipp, Jsu Garcia, Joe Unger, Johnny Depp

Opis: Nancy coraz częściej miewa koszmary z Freddy’m Kruegerem w roli głównej, który chce ją zabić. Ten pan znany jest dzieciom z wyliczanek i pewnie nieraz maluchy były straszone przez rodziców słowami: „Jak będziesz niegrzeczny, to przyjdzie po ciebie Freddy”. Jedna z koleżanek Nancy, w czasie takiego snu, nagle zaczyna się szarpać. Potem zostaje zabita przez niewidzialnego napastnika. Jedynym świadkiem jest chłopak ofiary, który automatycznie staje się podejrzanym o dokonanie morderstwa. Rozpoczyna się walka, w której jest jedna zasada – Cokolwiek być nie robił, nie zasypiaj!


Uwaga! Poniższy tekst może zawierać spoilery!


Nie czas na sen

Koszmar z ulicy Wiązów z 1984 roku, to początek licznej serii, w której czarnym charakterem jest Freddy Krueger. Film Wesa Cravena przeszedł już do klasyki gatunku i nie ma chyba osoby, która by o nim nie słyszała. Słynny slasher szybko zyskał popularność, więc nic dziwnego, że rok po premierze doczekał się kontynuacji.


Nancy Thompson miewa dziwne sny, w których pojawia się straszny, poparzony mężczyzna. Okazuje się, że jej znajomi również mają podobne koszmary. Mężczyzną tym okazuje się być Freddy Krueger, który znany jest z dziecięcych wyliczanek. Kiedy przyjaciółka Nancy – Tina, zostaje brutalnie zabita podczas snu, reszta paczki rozumie, że koszmary zmieniają się w rzeczywistość. Będą musieli stawić czoła Kruegerowi, by uratować własne życie.

Wes Craven stworzył bardzo ciekawy klimat i atmosferę. Sen miesza się z rzeczywistością, czasami jest jasno i sterylnie, innym razem ciemno i ponuro. W niektórych momentach ciężko przewidzieć pojawienie się tego złego. Na ekranie nie zabrakło też czerwonej posoki, której produkcja nam nie oszczędza – w jednej scenie niemalże wszystko spływa czerwienią. Do tego dochodzą dziwne odgłosy i dźwięki – np. najbardziej charakterystyczny to przejeżdżanie „pazurami” Freddy’ego po metalu, który jest drażniący. Wszystko to skąpane jest w charakterystycznej dla tego gatunku muzyce, która pasuje do horroru z tych lat i dobrze pasuje do akcji, która dzieje się na ekranie.

Głównymi bohaterami jest grupka nastolatków, którzy widują Freddy’ego we śnie. I jak to na filmową młodzież przystało, momentami są nieco naiwni w swoim zachowaniu i postawie. Mimo wszystko, kiedy dorośli zawodzą, Nancy bierze sprawy w swoje ręce i zamierza pokonać Kruegera. W rolę Nancy wcieliła się Heather Langenkamp, która całkiem dobrze poradziła sobie z zdaniem. Najgrzeczniejsza i najbardziej niewinna z całej paczki, łatwo zdobywa sympatię większości odbiorców. Jej chłopakiem został Johnny Depp, który wcielił się w Glena Lantza – kolejny nieco ugrzeczniony nastolatek, który niestety wpada w łapska mordercy ze snów.

Trzeba też wspomnieć o samym Freddy’im Kruegerze. Za dzieciaka wzbudzał przerażenie, jednak z czasem zyskał u mnie dużą sympatię i miano jednego z najbardziej charakterystycznych czarnych charakterów w horrorze. W Kruegera wcielił się Robert Englund, który wypadł po prostu znakomicie. Cała charakteryzacja, sposób poruszania się, gesty, głos i mimika – wszystko do siebie pasowało. Potrafił wzbudzić niepewność i strach, choć z biegiem czasu i kolejnych kontynuacji jego postać nabrała groteski i humoru przez, co stał się mniej przerażający. Ale i tak nadal jest lepszy, niż remakowy Freddy, który przy swoim pierwowzorze może się po prostu schować.


Koszmar z ulicy Wiązów z 1984 roku jest obowiązkowym horrorem dla fanów slasherów. Ciekawa historia, dobry klimat i świetny, znany wszystkim czarny charakter, to plusy tej produkcji. Warto sobie go przypomnieć i odświeżyć klasykę – to opcja oczywiście dla tych, co nie mają nic przeciwko, by oglądać film więcej, niż jeden raz. Polecam i pamiętajcie: nie wolno wam zasnąć!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz