poniedziałek, 23 marca 2015

62. Grace: Opętanie (2014)

Tytuł: Grace: Opętanie
Tytuł oryginalny: Grace
Rok: 2014
Gatunek: Horror
Reżyseria: Jeff Chan
Produkcja: Kanada, USA
Scenariusz: Jeff Chan, Chris Pare
Muzyka: Joseph Bishara
Zdjęcia: Norm Li
Premiera: 21 października 2014 (świat)
Obsada: Alexia Fast, Alexis Knapp, Alan Dale, Lin Shaye, Joel David Moore, Brett Dier, Clarke Peters, Madeleine Arthur

Opis: Grace- naiwna, śliczna dziewczyna. Jest nowa w college’u i stara się dostosować do swobodnych zwyczajów panujących w kampusie i zaprzyjaźnić się ze swoją współlokatorką. Lecz po potwornym przeżyciu, którego doświadczyła, Grace bez reszty poddaje się wpływom swojej zimnej babki i surowym zasadom kościoła. Dręczona straszliwą śmiercią matki i głęboko zakorzenionymi, niszczycielskimi pragnieniami dziewczyna musi zwalczyć w sobie demona, zanim będzie za późno.



Uwaga! Poniższy tekst może zawierać spoilery!



Oczami demona

Jeff Chan przedstawia nam kolejną historię o opętaniu. Tym razem jednak cały obraz będziemy śledzić oczami tytułowej Grace. Sam film, choć pokazany z tej innej perspektywy – z perspektywy opętanej osoby – nie ma w sobie nic nowego, ani nic zaskakującego. Dodatkowo sam finał zerżnięty jest prosto z kultowego Egzorcysty i sceny między młodą Regan a Ojcem Karrasem.


Osiemnastoletnia Grace w końcu uwalnia się spod skrzydeł swej babki Helen, która jest zapaloną fanatyczną religijną. W nowej szkole może skosztować życia, przed którym tak bardzo ostrzegała ją babcia. Niestety dziewczyna nie wie, że tuż za nią podąża demon. Demon, który towarzyszył jej od urodzenia.

Produkcja ta ma dość specyficzny klimat, który mimo to idealnie pasuje do opowiadanej historii. Rozpoczyna się kolorowo, wesoło i jasno, by potem przenieść nas w smutny, srogi i ponury świat, jaki od dziecka zna Grace. Choć zbudowano całkiem udany klimat, który utrzymuje się przez długi czas, to jednak fabuła prezentuje się znacznie gorzej. Dostajemy po prostu oklepaną i przemieloną przez inne filmy historię, która jest dość przewidywalna i mało zaskakująca. Bo w Grace: Opętanie mamy wszystkie chwyty, zabiegi i pomysły, które pojawiały się na długo przed tym filmem i które zobaczyć możemy w innych produkcjach z gatunku Religious movie. Są przewidzenia, omamy i dziwne sny, a także „reakcje alergiczne” na święconą wodę. Podczas pełnego opętania zmienia się także wygląd fizyczny Grace. Do tego dochodzi dziwne demoniczne znamię na brzuchu. Film wyposażony jest także w kilka jump scenek, które pojawiają się w dość przewidywalnych momentach, więc ich efekt mocno spada. Zabiegiem, który z pewnością jest plusem to pokazanie wydarzeń oczami Grace. Widzimy tylko to, co widzi ona i nic poza tym. Ukazanie wydarzeń z tej perspektywy jest dość oryginalne i mniej spotykane (w końcu to konwencja found footage nadal cieszy się największą popularnością).

W tytułową Grace wcieliła się Alexia Fast, która jest dziewczyną skromną, spokojną, miłą i stłamszoną emocjonalnie przez swoją opiekunkę prawną. Niestety Grace jest też strasznie rozlazła (momentami) i mało ciekawa. Jej postać przypomina mi nieco Carrie, bohaterkę z książki Stephena Kinga, która też była szarą myszką, mieszkającą pod jednym dachem z fanatyczką religijną. Joel David Moore to filmowy Luke, przyszły ksiądz, który prowadzi spotkania z młodzieżą w kościele. Jest to dość ważna postać, szczególnie w finale i zakończeniu całej historii. Nie jest jednak aż tak wyraźny, jak mógłby być, a momentami ociera się o sztywność i mało autentyczność. Dużym plusem było obsadzenie w roli babci Grace – Helen – Lin Shaye. Aktorka ta idealnie sprawdza się w takich specyficznych i dziwnych rolach (jak np. medium z Naznaczonego czy rola Pauliny Zander w Diabelskiej planszy Ouija). Tu też dała pokaz tego, co potrafi i nieraz jej obsesyjna religijną i stosunek do Grace może przerazić bardziej niż opętana dziewczyna.

Grace: Opętanie to produkcja po prostu średnia. Oprócz zabiegu z oglądaniem świata z perspektywy Grace, pasującego do historii klimatu i aktorki Lin Shaye – są to plusy produkcji – film pod innymi względami wypada słabiej. Jest to kolejny  obraz typu „odgrzany kotlet”, który widzieliśmy nie raz. Fabuła jest sztampowa i mało zaskakująca, a wszystkie wskazówki do tajemnic (jak choćby tożsamość biologicznego ojca Grace) są podsuwane widzowi pod sam nos i szybko można się zorientować kto, co i dlaczego.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz